menu

Treść może zawierać wyimaginowane sceny wulgaryzmów lub wydarzenia od osiemnastego roku życia. Proszone jest także nie powtarzanie błędów postaci w realu. KOLEJNA NOTKA: 4.12.15r

menu

Piszę sama to fanfiction, dlatego zastrzegam sobie wszystkie prawa autorskie. Pamiętajcie o komentowaniu, ponieważ nie piszę tego jedynie dla siebie, ale również i dla Was, dlatego chcę widzieć jakieś znaki od moich czytelników!

czwartek, 26 listopada 2015

Rozdział 8

   Niespełna szesnaście minut temu, wybiła godzina dziewiąta wieczorem. Para śmiałych i pewnych w swoim towarzystwie nastolatków zeszła na tyły domu do średniej wielkości ogrodu, zasiadając na schodkach drewnianego ganku, który został oświetlony dzięki światłu wypływającemu poprzez otwarte drzwi od wnętrza domu i blasku księżyca, zawieszonego wysoko nad ich głowami.
   Justin uradowany niepodziewanym prezentem od Amandy, wziął z jej kolan część podarunku i od razu włożył do ust, delektując się słodką, zarazem intensywną pysznością.
   Wymysłem jakiego dokonała brunetka, było ułożenie piramidy z ciastek herbatowatych, zapełnienie przestrzeni między nimi bitą śmietaną i umiejscowieniem plastra świeżej truskawki na każdym kruchym prostokącie.
Wykonanie szybkie i proste, efekt zniewalający.
- To jeszcze nic! - Zaśmiał się chłopak z myśli jaką ma zaraz przekazać współlokatorce - Było to podczas imprezy mojego kumpla. Chodziliśmy po wszystkich pokojach, wyganiając ludzi uprawiających sex gdzie popadnie, gdy na dole trwała cała zabawa. No i wchodzimy do pokoju jego rodziców, a on zaczyna wrzeszczeć "Jak się pieprzyć to do łazienki, albo własnej chaty!" i zerwał z nich pościel. Zdębiał na widok swoich starych.
Dziewczyna niemalże wypluła jedzenie, słysząc składnie zdań, rozbrzmiewających echem w jej umyśle dłużej niż powinny.
- Nie wierze! - Odparła śmiechem, ściągając kciukiem poplamioną brodę bitą śmietaną po czym dodała - Może ci dorównam. - Przełknęła ślinę, nawilżając zasłodzone już gardło - To było tak przed końcem gimnazjum. Zerwałam się z kolegą z francuskiego i dla zabicia czasu zaczęliśmy błądzić po korytarzach i w pewnym momencie usłyszeliśmy jak babka od biologii prowadzi lekcję o na temat narządów męskich, jemu coś strzeliło i zadowolony wparował do sali ściągając spodnie z bokserkami i krzycząc "A tu macie przykład". Nauczycielka padła trupem.
   Obydwojga ogarnął gromki śmiech, doprowadzający do wewnętrznego ścisku żołądka.
Uspokajając się, Justin spojrzał na burgundowe usta Amandy, oblizując swoje i kierując swoje czekoladowe spojrzenie na zmęczone, zielone, czując jak ogniki szczęścia zaczynają odbywać swój rytuał, widząc prawdziwy uśmiech siedemnastolatki. Ona, zauważając cała tą niezręczną dla niej sytuację, oblała poliki gorącym rumieńcem, wsysając dolną wargę do środka i zakładając pasmo włosów za ucho.
Nastała cisza, przyjemna cisza.
   Dzięki upływającym minutą, obie strony znalazły chwilę da siebie.
Długowłosa z wielkim zaciekawieniem patrzyła na jarzące się na niebie gwiazdy, wspominając stare czasy i pozwalając samotnej łzie spłynąć niezauważalnie po jej twarzy. Poczuła jak powieki zaczynają jej ciążyć z niewiarygodnie wielką siłą, jakby miała do nich doczepione pięciokilogramowe ciężarki. Straciła ostrość obrazu, zniekształcając jakikolwiek będące obok niej kształty. Puls przyśpieszył, paraliżując wszystkie cztery kończyny ciała, serce zwariowało, bombardując organizm kąśliwymi fajerwerkami, powodując znaczny ból w klatce piersiowej i brak złapania chociażby najmniejszego tchu.
Nie mogła zrobić nic, poza zagłębianiem się w tajemnicę ciemnego nieba.
   Zaś osiemnastolatek wciąż zadręczał samego siebie jednym, jedynym pytaniem - co się z nim dzieje?
Oczywiście nie potrafił odpowiedzieć na nie w żaden sposób - nie dziś. Nic do niego nie docierało, ale był święcie przekonany, czym zostało to spowodowane.
Czym? A może kim?
Kim... Te trzy litery rozbrzmiewały w głowie chłopaka, kręcąc się w miejscu niczym użytkowana karuzela na placu zabaw.
Kim...Jest...Ta...Osoba...
Zanim zdążył się zorientować, przyłapał siebie samego na częstym spoglądaniu na będącą obok sylwetkę współlokatorki.
To ona, ona wprowadziła do jego życia coś innego, nieobliczalnego, szokującego, zaskakującego, tajemniczego, nadzwyczajnego;ją samą.
   Rozmaite słowa krążyły na temat tej kobiety wewnątrz jego głowy. Nigdy w kwestii negatywnej - już jako dziecko z przedszkola został nauczony, że jako mężczyzna, nie ma prawa skrzywdzić fizycznie ani psychicznie ani jednej kobiety, ponieważ to dzięki niej żyje. Dzięki niej dostał szansę na otworzeniu oczu i ujrzeniu świata. Może i okrutnego, a może i nie, ale znalezienie się w nim nie jest naszym wyborem.
  Justin pokręcił głową, przypominając sobie ich pierwsze spotkanie. Początek nie był najlepszy, choć mógłby być gorszy. Nawet nie dała mu szansy, odepchnęła go od siebie bez jakichkolwiek podtekstów.
Wtedy myślał, ha! Był w stu procentach pewien, że obca dziewczyna jaką to przyjął pod swój dach ma nierówno pod sufitem.
Dopóki Przemek nie odbył z nim rozmowy.
Dowiedział się dosyć dużo, lecz zbyt mało, by uzyskać odpowiedzi cisnące mu się na język.
   Jednakże z czasem nastawienie "będącej wszystko na nie" brunetki, zostało gdzieś odepchnięte i...
- Kiedy byłam mała - Zaczęła zachrypniętym głosem Amanda, kończąc przy tym nieświadomie rozmyślania Justina - sądziłam, że gwiazdy to nasze wspomnienia - Odchrząknęła starając się przybrać naturalny ton głosu, lecz nie uszło to uwadze blondyna.
Zaciekawiony, ponaglił ją gestem ręki.
Westchnęła z lekkim przejawem uśmiechu, uprzednio spuszczając głowę i robiąc z włosów kurtynę.
- To głupie, ale myślałam, że każde nasze wspomnienie zostaje zamienione w ciało stałe i odsyłane w przestrzeń, lokując wybrane miejsce... Zostając tam na wieki - Zrobiła małą pauzę, spoglądając na wnętrze własnych dłoni - Od dzieciństwa uwielbiałam patrzeć na gwiazdy, widząc jakie są prawdziwe w tym co robią. Sądzę, że to nigdy się nie zmieni.
- Widzisz tą gwiazdę tutaj? - Nastolatek wskazał palcem niebo - To wszystkie nasze wspomnienia, które przeżyliśmy razem dotychczas.
- Nie, to księżyc durniu - Dała mu sójkę w bok, łapiąc w ostatniej chwili zapomniany talerz słodkości. Odstawiła go na bok dla bezpieczeństwa, wiedzą jak bardzo potrafi być pechowa, lecz widząc nadąsaną minę osiemnastolatka, przekazała jemu naczynie, patrząc jak rysy twarzy zmieniają się na szczęśliwsze i na raz połyka dwa ciastka - On nawet nie jest gwiazdą.
- Ale ciałem stałym, więc czemu nie? - Wzruszył ramionami.
- A dlaczego księżyc? - Usta Amandy podjęły decyzję nim ona zdołała to przemyśleć.
Tak naprawdę nie chciała zaznać odpowiedzi i w duchu liczyła na brak reakcji.
Justin zacisnął szczękę.
On też nie chciał drążyć tego tematu w tym kierunku, dlatego zwlekał długo.
- Pomyśl ile rzeczy wydarzyło się odkąd razem mieszkamy. A to dopiero początek.

                                                                      ***
   Kolejnego słonecznego ranka, Amanda Rose obudziła się z niechęcią w własnym łóżku, otwierając powoli sklejone i zaspane powieki, przecierając je piąstkami. Minęło kilka sekund nim zdołała wyplątać nogi z fałd kołdry i podnosząc do pozycji siedzącej.
Odczuwała zmęczenie oraz ból zastałych mięśni, jednak ewidentnie najbardziej zmieszanie, widząc swoje cztery ściany i nadchodzący dzień.
Nie pamiętała nic z wczorajszego wieczoru, nawet tego jak się tu znalazła.
Ziewnęła, nie fatygując się nawet z zasłonięciem buzi.
- Dzień dobry - Męski zachrypnięty głos rozległ się po pokoju.
- Dzień dobry - Odparła, prostując się i obserwując zmierzającego ku niej Justina z dwoma wielkimi, brązowymi kubkami, zarazem rozkoszując swoje bębenki uszne, poranną chrypką właściciela domu.
Uwielbiał ten dźwięk.  
Nagle wciągnęła głośno powietrze, wsysając do środka dolną wargę.
Justin nie miał na sobie nic, poza nisko ściągniętymi szarymi dresami i odstającą znad nich gumką od bokserek Calvin'a Klein'a. 
Włosy były rozczochrane na wszelkie strony, a pod oczami widoczne sine worki z czego łatwo wywnioskowała niedawną pobudkę.
Usiadł obok niej, chowając jedną nogę pod pośladek.
- A to za co? - Zapytała zdziwiona, odbierając naczynie i z ochoczym pragnieniem wypijając łyk gorącej czekolady, tylko po to, żeby sparzyć sobie kubki smakowe.
Skrzywiła się.
- Podziękowanie za wczoraj - Parskną, rozbawiony skwaszoną miną współlokatorki.
Spiorunowała go wzrokiem, lecz sama zdusiła chichot.
- Co chcesz dziś robić? - Kontynuował opadając na będącą nieopodal poduszkę, uprzednio wygodniej układajac.
- Dzień lenia - Podkreśliła przekornie słowo "leń".
- Ty i dzień lenia? - Wziął łyk gorącej cieczy, pozwalając by zawładnęła na krótką chwilę nad jego organizmem.
- Jak?! - Krzyknęła wyrzucając wolna rękę w powietrze.
- Ostygła - Puścił oczko, biorąc kolejny łyk.
Został zaatakowany jaśkiem.
- Ej, za lepsze jutro.
- Lepsze jutro? - Powtórzył, jakby dało mu to coś lepszego do zrozumienia.
- Tak, lepsze jutro.
 Stuknęli kubki, rozprzestrzeniając po pomieszczeniu charakterystyczny odgłos echa.

Na swoją obronę mam dobre wytłumaczenie! :) 
  1. Nie miałam internetu przez tydzień...
  2. Zajęcia z hip-hopu
  3. Przyjazd mojej bff która nie mieszka w moim mieście(idk. pozdrawiam ją gorąco)
  4. Maraton Igrzysk Śmierci - koniecznie musicie obejrzeć Kosogłos cz.2
  5. Użeranie się z kochanym bratem - i co z tego, że jest starszy? niańczenie to niańczenie xd

                                         Czytasz - Komentyjesz
                          Komentarz -Motywacja  
 Motywacja - Rozdział
Rozdział - Szczęście, że ktoś czyta :)     
 
PS Dziękuje za szczere komentarze pod ostatnim rozdziałem!

7 komentarzy

  1. Masz brata? o.o
    Rozdział był dużo lepszy niż poprzedni, oczywiście czekam na nn ale to chyba wiesz xD
    Ten fragment z gwiazdami... cudo! <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się to jak piszesz :) Jestem z tobą od początku i kibicuje ci do końca :) Czekam na nn.
    Jeśli lubisz czytać książki, to może spodoba Ci się mój blog z recenzjami książek i może nawet zaczniesz go obserwować i komentować :) Byłoby mi niezmiernie miło :) Pozdrawiam :* http://timeofbook.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Uroczoooo. Zgadzam się, że fragment z gwiazdami jest cudowny.
    Czekam na nn! 😍❤

    OdpowiedzUsuń
  4. Czy mi się wydaję czy niedługo powitamy wątek miłosny? Jak tak jestem tak samo świecą ca jak nasze gwiazdy będące wątkiem głównym!
    Coraz bardziej zakochuję się w tym ff i mam nadzieję ze uda ci się dotrzeć tak daleko, aż pewnego dnia zobaczę twoje dzieło na płkach w księgarni!
    Czekam na nn!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fajnie by było zobaczyć wątek miłosny :) Zapraszam do siebie i zachęcam do obserwacji mojego bloga :) Mam nadzieje, ze niedługo uda mi się zdobyć książkę "Wypowiedź jej imię". http://timeofbook.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  6. No najlepiej skarbie zwalić wszystko na mnie bo przyjechałam ahahah. A to w ogóle rozdział super. Nie mogę się doczekać następnego rozdziału.

    OdpowiedzUsuń
  7. Strasznie słodki rozdział aż chciałoby się być na jej miejscu
    Cudowny rozdział pisz tak dalej ♡

    OdpowiedzUsuń